darmowa dostawa od 300 zł
Darmowa dostawa już od 200 zł
14 dni za zwrot
14 dni na zwrot
Gwarancja Bezpieczeństwa
Gwarancja Bezpieczeństwa
25 lat doświadczenia
25 lat doświadczenia

MŁOT BOGÓW. SAGA LED ZEPPELIN - Stephen Davis (oprawa twarda)

9788364373756

Cena sprzedaży:42,00 zł brutto

Cena detaliczna: 69,90 zł

Wydawnictwo In Rock

Więcej informacji

wydawnictwoIn Rock
Rok wydania2022
AutorStephen Davis
autor ilustracjiMaciej Kamuda
TłumaczenieMarta Szelichowska
Ilość stron400
format145x205 mm
oprawatwarda
EAN9788364373756

Opis

O książce:

W ciągu dziesięcioletniego panowania w latach 70. XX wieku Led Zeppelin był największym zespołem świata, a muzycy reprezentowali kwitnący przemysł płytowy jako jego najwspanialsi artyści. Odrodzenie potężnego Zeppelina stało się możliwe. Ale przecież sami nie mogli tego dokonać. […]
Gdy latem 1969 roku zespół Led Zeppelin odbywał swą trzecią trasę po Stanach, na temat tego brytyjskiego kwartetu – niczym zatruta krew – krążyły wszelkiego rodzaju oszczerstwa, zniesławiające muzyków pomówienia i paskudne plotki. Kiedy tylko Zeppelin dokonywał nalotu na ich miasta, kolejne groupies szeptem przekazywały sobie te okropne historie. […]
Opowieść o domniemanym pakcie zespołu z diabłem znajduje silne podstawy w tradycji muzyki ludowej, tym bardziej że Zeppelini zaczynali od bluesa. Wszyscy młodzi angielscy muzycy, którzy opanowali Amerykę w czasach The Beatles – najpierw The Rolling Stones, The Animals, The Yardbirds czy The Kinks, a potem Cream, Jeff Beck i Led Zeppelin – uważali się za uczniów bluesa. Zanim stanęli po raz pierwszy na scenie, spędzali miesiące i lata zamknięci w swoich pokojach, słuchając starych płyt, chłonąc klasyczny, amerykański blues Blind Lemon Jeffersona, Big Billa Broonzy’ego, Skipa Jamesa, Leadbelly’ego i Muddy Watersa […] oraz Roberta Johnsona – króla bluesowych śpiewaków z Delty, nawiedzonego i demonicznego muzyka, który uosabiał ludową ideę bluesa jako diabelskiej muzyki.
W Delcie rzeki Missisipi, gdzie urodził się Robert Johnson, mawiano, że jeśli początkujący bluesman stanie ciemną, bezksiężycową nocą przy pustym, wiejskim rozdrożu, może przyjść do niego sam Szatan i nastroić mu gitarę – tym samym zawarty zostanie pakt o duszę bluesmana, co zapewni mu na resztę życia łatwe pieniądze, kobiety i sławę…

= = =


Fragment książki:

Richard Cole zaprzyjaźnił się z jednym z goryli Elvisa, Jerrym Schillingiem. Postanowił odwiedzić „Króla”, załatwił więc audiencję dla Johna Paula Jonesa w willi Presleya w Bel Air. Wzięli jedną z limuzyn, a kiedy przybyli na miejsce, powiedziano im, by nie rozmawiali z Elvisem Presleyem o muzyce i by rozmowa nie trwała dłużej niż 20 minut.
Cole wkroczył do salonu „Króla”, trzymając w każdej ręce butelkę zimnego Dom Perignon. Elvis leżał na kanapie w szlafroku i kapciach i oglądał wraz ze swą świtą telewizję. Cole był co nieco wstawiony. „Co tu się, kurwa, dzieje?” – spytał dobrodusznie. Ale Elvis nie lubił przeklinania w swoim domu. „Człowieku – odezwał się – co to za wulgarne przekleństwa?”. Cole zaczął droczyć się z Elvisem: „Siedzisz tu w pieprzonych kapciach, a ten kutas Charlie Hodge [jeden z pomocników Elvisa] bawi się ołówkiem – co to za pojebana impreza?”. Elvis nie wytrzymał. Jednym skokiem znalazł się przed Cole’em w pozycji karate. Cole zrobił dokładnie to samo. Kiedy się ze sobą zderzyli, Cole’owi spadł na podłogę złoty zegarek Tiffany’ego.
Elvis podniósł go, a ponieważ lubił zegarki, zaraz założył na rękę.
„Ładny” – stwierdził.
„No to, kurwa, weź go!” – powiedział Cole.
Ofiarowanie zegarka włączyło u Elvisa mechanizm dawania prezentów.
[…] Elvis wrócił z pokoju z innym zegarkiem. „Masz – powiedział, wręczając go Cole’owi. – Możesz go, kurwa, sobie wziąć!”. Był to złoty zegarek udekorowany trzydziestoma dwoma diamentami. Elvis spojrzał potem na Jonesa i spytał: „A ty jaki masz? Daj mi go!”. Jones wręczył „Królowi” swój tani zegarek z Myszką Miki. Elvis podskoczył z radości i po chwili wrócił z dwutarczowym zegarkiem marki Baume & Merzier dla dwóch stref czasowych, oprawionym w szlachetne kamienie. Ale to nie wystarczyło Elvisowi. „Co jeszcze masz?” – spytał. Cole dał mu brazylijski pierścionek z ametystem. Elvis zdjął z ręki pierścionek i, rzucając go Cole’owi, powiedział: „Możesz sobie, kurwa, wziąć!”. Był to dwukaratowy pierścionek z diamentem i wygrawerowanym napisem „Love, Linda”.
Elvis wypuścił Jonesa i Cole’a dopiero po trzech godzinach. Odprowadził ich do limuzyny w piżamie i otworzył im drzwi do samochodu. Kierowca i cała reszta towarzystwa omal nie padli trupem. Elvis bardzo rzadko wychodził z domu, nie mówiąc już o otwieraniu drzwi do samochodu swoim gościom.

Opinie

Napisz opinię

Produkty powiązane

Product successfully added to the product comparison!