Wymiary - Seria SF Wydawnictwa Vesper
Są książki, na które czeka się z ekscytacją. Dla nas jedną z nich jest bez wątpienia „Dworzec Perdido”. China Miéville to jeden z tych autorów, którzy wymykają się wszelkim szufladkom. Autor który wydaje się wręcz stworzony dla Vespera. Bierze klasyczne weird fiction spod znaku Lovecrafta, Grabińskiego czy Mervyna Peake'a, dorzuca steampunk, fantasy, science fiction, kryminał i polityczne intrygi, a potem miesza to wszystko tak, że powstaje świat, jakiego wcześniej nie było.
Mamy nadzieję, że nasze wydanie okaże się godne tej historii. Na początek - okładka Michała Loranca. Jesteśmy bardzo ciekawi Waszych opinii - trafia w klimat Nowego Crobuzon?
Nowe Crobuzon jest fascynujące, odpychające, piękne i potworne jednocześnie, a sam „Dworzec Perdido” od lat uchodzi za jedną z najważniejszych powieści współczesnej fantastyki. To literatura dziwna, gęsta od pomysłów, momentami niepokojąca, ale przede wszystkim piekielnie oryginalna. Jeśli lubicie fantastykę, która potrafi zaskoczyć i wyjść daleko poza utarte schematy, szykujcie się na sierpniowo-wrześniową premierę.
O książce:
Pod potężnymi, wybielonymi żebrami martwego pradawnego stwora rozciąga się miasto Nowe Crobuzon – miejsce, w którym szemrane interesy nikogo nie dziwią. Nawet Isaaca, utalentowanego i ekscentrycznego naukowca, od lat po cichu prowadzącego swoje niezwykłe badania.
Pewnego dnia zjawia się u niego Garuda – przybysz z dalekich krain, przedziwna hybryda, półczłowiek półptak – i składa mu niecodzienną propozycję. Wraz z jego pojawieniem się Isaac zostaje wciągnięty w intrygę, której skala przekracza wszystko, czego dotąd się imał. Choć prośba Garudy wydaje się szaleństwem, w uczonym budzi się żarliwe pragnienie zrozumienia, a niezrozumiała, głęboka fascynacja sprawia, że postanawia podjąć wyzwanie.
Wkrótce w tkance Nowego Corbuzą zaczyna kiełkować przemiana – osobliwa i przerażająca, niczym choroba trawiąca żywy organizm. Rozsnuwa się po ulicach, po ciałach i umysłach jego mieszkańców, niosąc grozę, której nie ośmieliłby się stawić czoła nawet sam Ambasador Piekła.