21 lutego odszedł Dan Simmons
   02/27/2026 20:00:00     wydarzenia
21 lutego odszedł Dan Simmons

Od czasu przedłużających się prac nad Omega Canyon, gdy staraliśmy się o licencję, wiedzieliśmy już, że ze zdrowiem Dana Simmonsa nie jest najlepiej. Z biegiem miesięcy, a potem lat, wydawało się jednak, że wraca do sił i powoli odzyskuje możliwość pracy — ostrożnie, ale wyraźnie. Tym bardziej że jeszcze w ostatnich miesiącach agent autora nie wykluczał, iż porzucona powieść doczeka się zakończenia. Niestety — już się to nie wydarzy.

21 lutego odszedł Dan Simmons, jeden z najważniejszych współczesnych autorów literatury gatunkowej.

Zanim — za namową Harlana Ellisona — został zawodowym pisarzem, przez kilkanaście lat uczył literatury w szkole średniej. Debiutował w wieku trzydziestu siedmiu lat powieścią Pieśń bogini Kali (1985), nagrodzoną World Fantasy Award. Kilka lat później Hyperion przyniósł mu nagrodę Hugo i ugruntował pozycję jednego z najważniejszych autorów science fiction końca XX wieku.

W kolejnych latach Simmons konsekwentnie pokazywał, że nie zamierza zamykać się w jednej konwencji. Trupia otucha (Bram Stoker Award) pozostaje jedną z najważniejszych powieści grozy lat osiemdziesiątych. Terror (2007), oparty na udokumentowanej wyprawie sir Johna Franklina, był rzadkim połączeniem dyscypliny badawczej i literackiej wyobraźni. Cykl Ilium–Olimp pokazał z kolei skalę jego ambicji — spotkanie mitu homeryckiego ze spekulacją naukową i refleksją nad fundamentami kultury Zachodu.

W późniejszym okresie twórczości coraz częściej wychodził od historii — traktował ją nie jako dekorację, lecz jako materiał narracyjny. Abominacja była czymś więcej niż powieścią grozy: precyzyjnie udokumentowaną opowieścią o międzywojennej eksploracji Himalajów, w której realistyczny zapis wypraw wysokogórskich stopniowo przechodzi w narastające poczucie zagrożenia. Drood i Piąty kier dobrze domykają ten etap. W Droodzie Simmons wraca do postaci Charlesa Dickensa i prowadzi opowieść przez Wilkiego Collinsa — w dusznym, niepokojącym Londynie epoki wiktoriańskiej, gdzie fakty biograficzne zaczynają się mieszać z opioidalnym laudanum, obsesją i coraz mniej pewnym świadectwem narratora. W Piąty kier wprowadza Henry’ego Jamesa w historię z udziałem Sherlocka Holmesa, swobodnie mieszając realne postaci, literacką fikcję i konwencję kryminału. W obu książkach widać, jak pewnie potrafił operować tradycją literacką, a jednocześnie pozostać pisarzem czysto narracyjnym, potrafiącym przekuć suche fakty historyczne w pełnokrwistą opowieść.

Przez wszystkie lata, gdy w Wydawnictwie Vesper mieliśmy zaszczyt publikować książki Dana Simmonsa, nie opuszczało nas poczucie obcowania z autorem wyjątkowym i — co znamienne dla pisarzy naprawdę wielkiego formatu — nieprzewidywalnym. Równie swobodnie poruszał się w gatunkach takich jak horror, powieść historyczna i science fiction, przekształcając utrwalone wzorce i nadając im odmienną formę. Każda jego książka — niezależnie od tego, czy wracał do mitu Drakuli, opisywał historię rdzennych Amerykanów, czy sięgał po stylistykę powieści bildungsroman — miała własny literacki ciężar i wyraźną autonomię, wynikającą z rozpoznawalnego stylu oraz niemal obsesyjnej dbałości autora o detal i wiarygodność świata przedstawionego (Hyperion, Piąty kier, Abominacja, Trupia otucha, Terror).

Dan Simmons nigdy nie próbował schlebiać rynkowym trendom ani dominującym gustom. Dlatego jego powieści nie są świadectwem chwilowych mód — pozostają żywymi punktami odniesienia dla fantastyki, horroru i powieści historycznej.

Żegnamy autora, którego mieliśmy zaszczyt wydawać, czytać i niezmiennie cenić. Wybitni pisarze zostają z nami w książkach — i w rozmowach, które te książki wciąż wywołują. Dan Simmons zostanie w nich na zawsze.

Komentarze

Log in or register to post comments

Blog Search

Recent Articles